Nie spać, pisać

Muszę pisać na blogu, powinnam się przymuszać, lekce sobie ważąc zmęczenie i senność. Muszę, bo na co dzień piszę hasła i krótkie posty, i myśl moja zaczyna zbyt często zawierać się w kilkudziesięciu znakach. A przecież nie tak miało być i wciąż nie tracę nadziei, że pewnego dnia, ot – usiądę i napiszę powieść. Niekiedy, jadąc autobusem, układam w głowie krótkie opowiadania o Pradze lub fragmenty sagi rodzinnej, czy raczej czegoś w rodzaju memuarów, co u nas (u nas w rodzinie) trochę na jedno wychodzi. Potem wysiadam i zajmuję się innymi sprawami. Po pracy mam zmęczone plecy, ręce i głowę, ale to żadne wytłumaczenie, skoro i tak siadam do fejsa, jak tylko zdejmę buty i naleję sobie wody.

Porzuciłam moich starych klientów, żeby nie pracować ponad 8 godzin dziennie. Dopuszczam tylko malutkie wyjątki po znajomości. Brzuch ma swoje prawa i domaga się ich nieubłaganie: jedzenie co dwie godziny, cień, sen. Mózg, gdy przeciążony, wyłącza się sam bez uprzedzenia. Trudno, widać musi; czuję się dobrze, nadspodziewanie dobrze jak na moją dość żałosną kondycję (od dziecka, ten typ tak ma), no ale jednak natura wie swoje i swoje robi, a ja nie należę do umartwiających się super-kobiet „ducha wyzionę, a wszystko zrobię”. Toteż za moimi plecami piętrzy się pół góry naczyń (połowę pozmywał Cain), odkurzacz siedzi w szafie i udaje, że go nie ma, torba podróżna jest prawie rozpakowana po weekendzie, ale prawie robi różnicę, wanna z lekka obrasta. Za to jeszcze ani razu nie zemdlałam, powoli tyję i jestem zadowolona z życia. W nagrodę za pierwszą pensję z nowej pracy kupiłam sobie komplet bielizny, niestety jest na styk. Cóż, za miesiąc będę musiała kupić następny ;)

Cain jest cudowny. Myślę, że powinno się go sklonować i rozdawać innym kobietom w ciąży w charakterze męża idealnego. Odkąd jestem mniej aktywna, przejmuje domowe sprawy, bierze na siebie rzeczy, przy których ja siadam i rozpaczam; kiedy trzeba, zmusza mnie do wzięcia się w garść, kiedy trzeba, pozwala wylać nadmiar emocji w mężowską klatę. Jest niebywale elastyczny i w przeciwieństwie do mnie nie planuje życia na zapas, lecz dopasowuje się do zastanej sytuacji. Doskonale rozumiem, dlaczego tak dobrze radzi sobie w każdej pracy. Naprawdę, ten człowiek ma skille, jakich nawet nie podejrzewałam.