Recydywistka

Nieuleczalny sentyment. Nawracająca słabość. Jestem recydywistką, jestem długodystansowcem, choć to ostatnie, o co bym się podejrzewała. Sytuacje, emocje, namiętności – zamiast pojawiać się nowe, wracają, powtarzają się, te same (choć oczywiście nie takie same, rzeka płynie), te same, do nie-znudzenia. I ta sama osoba, to samo spojrzenie zapiera dech po raz dziesiąty, setny, tysięczny.

Między świtem a mgłą, między ucieczką a powrotem, między spacerem a milczeniem – jestem, wracam, trwam. Czasem nie wiem, dlaczego – zazwyczaj nie wiem, dlaczego! – widać tak po prostu musi być, a może w którymś momencie wybrałam właśnie to i właśnie tak. I zostałam.