Ciążo, daj żyć

Kryzysik.

Jestem WIELKA. Znaczy OK, wiem, że przytyłam od początku tylko 7 kg, ale jestem wielka. Składam się z wielkiego, okrągłego brzucha, który codziennie staje się większy, choć niekoniecznie bardziej okrągły, gdyż okresowo posiada wypustki, na przykład w miejscu pięty. Nie mojej pięty. Chodzę jak kaczuszka, bujając się na boki (prawie jak Marylin z jednym spiłowanym obcasem, tylko, że nie). Nie mam w co się ubierać. Nie mogę swobodnie zawiązać butów, wstać, gdy kucnę, wejść po schodach w normalnym tempie.

Wszystko to zdaje się niezwykle bawić moje otoczenie. „Ojej, chodzisz już jak kaczka!”, „Och, znowu ci brzuch urósł, piłeczko!”, „Cześć, ojej, ale jesteś ciężarna!” – wszystko w tonie rozczulenia, pobłażania i życzliwości, podczas gdy mi się scyzoryk otwiera w kieszeni. Tak, zauważyłam, że przestałam być człowiekiem, a stałam się brzuchem, dzięki za przypomnienie.

Jestem ogromnie zmęczona. Zasypiam w locie, a latać trzeba dużo i długo. Wróciły mdłości i inne rewelacje, w tym emocjonalne huśtawki. Z konieczności odkładam wszystko to, co nie jest niezbędne. W pracy wdrażam tryb częściowo zdalny. Na imprezach wytrzymuję jakieś dwie godziny. Zdarza mi się wrócić do domu i zwyczajnie rozpłakać ze zmęczenia.

Najgorsze, że przecież nic takiego nie robię. Do firmy mam 20 minut, pracę siedzącą, męczącą tylko intelektualnie, ale nie fizycznie. Poza tym normalne życie: jakieś spotkania, jakieś urodziny czy śluby, codzienne sprzątanie, gotowanie, zakupy. I nie sama przecież, bo dzielimy się zadaniami, w dodatku nie po równo, gdyż np. ja padam na twarz i zasypiam, a Cain ogarnia. W zakupach i gotowaniu ostatnio pomagają też Siostra ze Szwagrem. Fajnie jest mieszkać tak blisko mojej rodziny.

Bez Caina byłoby ciężko. Bardzo się mną opiekuje i bardzo pomaga. W pewien pokrętny sposób sprawia to jednak, że jeszcze bardziej czuję się Przyszłą Matką. A może wolałabym być na przykład Gorącą Kochanką. Że zasypiam w minutę, ledwo zobaczę materac? Ojtam ojtam.

P.S. Jeśli macie wrażenie, że w połowie tego wpisu zgubiłam wątek, to dlatego, że NAGLE musiałam zrobić sobie coś do jedzenia i spożyć jak najszybciej. W dodatku wsypałam za dużo pieprzu i teraz pieką mnie usta.

3 myśli nt. „Ciążo, daj żyć

  1. Ewa

    Jesteś najpiękniejszą kobietą w ciąży, jaką kiedykolwiek widziałam. To nie jest stan upośledzenia, brzydoty, to jest stan pełni kobiecości. A Ty umiesz ten stan wyzyskać do maksimum, umiesz się ubrać pięknie i oryginalnie, umiesz się ruszać – wcale nie kaczkowato. Patrzę na Ciebie z zachwytem i tak bardzo chciałabym utrwalić jakoś ten widok, bo on tak szybko minie…

Możliwość komentowania jest wyłączona.