Kontrola

Lubię mieć kontrolę.

Lubię mieć wszystko zaplanowane. Najlepiej z dużym wyprzedzeniem. Lubię wiedzieć, kiedy coś się wydarzy i co może z tego wyniknąć. W życiu zawodowym robię sobie listy „to do”, w rodzinnym – listy zakupów i kalendarze, w uczuciowym – wyobrażam sobie każdą możliwą opcję i zazwyczaj jestem na nią gotowa. Kiedy mam wiedzę i plan, czuję się bezpieczna – mam poczucie, że wszystko będzie ok, nawet, jeśli nie całkiem zgodnie z tym planem, bo, umówmy się, plany sobie, a życie sobie. Ale ogólny zarys zwykle się zgadza – i o to chodzi.

Zupełnie nie wyobrażam sobie puszczenia wszystkiego „na żywioł”. Ważne pozycje w budżecie planuję czasem na kilka miesięcy do przodu, imprezy – na kilka tygodni, wielkie zmiany – czasem z kilkuletnim wyprzedzeniem. Oczywiście najlepsze rzeczy zdarzają się zawsze bez planu, ale dzięki temu, że reszta jest zaplanowana – łatwiej w razie czego wprowadzić rewolucję.

Strasznie się wkurzam, kiedy te moje plany ktoś lub coś mi zmienia. Odwołane spotkanie, choroba, brak kasy, różne rzeczy, w wyniku których coś nie wypali wtedy, kiedy miało wypalić – doprowadzają mnie do szału. Tłumaczę to sobie brakiem czasu – jeśli coś mi nie wypali w zaplanowanym terminie, w konsekwencji muszę poprzestawiać wszystko inne, żeby znaleźć inny termin, lub całkiem z tego czegoś zrezygnować. Fuj, nie lubię. Ale może chodzi właśnie o kontrolę? O poczucie, że coś, co JA ZAPLANOWAŁAM, wyjęto mi z rąk i popsuto?

Jednocześnie uwielbiam tę kontrolę oddawać. Porwij mnie i wywieź gdzieś, gdzie nigdy nie byłam; zaplanuj mi weekend, wybierz za mnie trasy wycieczek. Albo przejmij domowy budżet, płacenie rachunków, decydowanie, co trzeba kupić, kiedy do kogo idziemy. Zabierz mi planowanie, organizowanie, ogarnianie, nakaż nie kłopotać tym mojej ślicznej główki – w sekundę oddam całą odpowiedzialność, żądając w zamian tylko wiedzy, o której godzinie w co mam być ubrana.

Oczywiście pod warunkiem, że mam do ciebie wystarczające zaufanie (że nie zapomnisz, nie spieprzysz, nie spóźnisz się z opłatą, nie zgubisz biletu). Taki tam haczyk.