Ten nowy, łysy kot

Koty boją się młodej. Plamka jest smutna bardzo, bo chciałaby do mnie przychodzić tak, jak zawsze, ale potwór, będący niemal częścią mnie, napawa ją lękiem. Kiedy potwora nie ma, ja i tak nim pachnę, więc przychodzi rzadko i szybko ucieka. Śpi, biedna, na drapaku lub w wózku, do którego zanosi sobie miękką piłkę.

Duch na początku ostrożnie polizał małą po głowie i pilnuje nas wszystkich. Śpi z nami, ale nie w łóżku, tylko obok. Czujnie. Trzeba mu przyznać, że nie ucieka nawet, kiedy potwór ryczy. Ale kiedy uważa, że znalazł się za blisko, wycofuje się tyłem, nie spuszczając oczu z wroga.

W sumie to myślę, że jest nieźle: nie nasikały na dziecko ani żadną rzecz, która jego jest. Na nic nie nasikały, odpukać. Nie prychają. Nie gryzą nas ani siebie.

Tylko szkoda mi Plameczki, ale mam nadzieję, że szybko się przyzwyczai.

2 myśli nt. „Ten nowy, łysy kot

    1. Luca Autor wpisu

      Ha, upilnuj kota. Ani mi się śni, kładę prześcieradło kocie i tyle.

Możliwość komentowania jest wyłączona.