Babysitter

Jeśli nie dość szybko zareaguję na płacz córki, kot Duch przybiega i najpierw zagląda do małej, a potem pędzi do mnie, żeby mi oznajmić („miau! miaau!!”), że dziecko płacze. Dziś osiągnął jedynie to, że przyspieszyłam robienie kanapek. Był bardzo zdegustowany moją postawą i biegał nerwowo między pokojami a kuchnią, dopóki nie zajęłam się Lilą.

Plamka natomiast od kilku nocy śpi razem z małą w jej łóżeczku (to znaczy czasem z nią, a czasem sama, bo dość często śpimy wszyscy troje na naszym materacu). Niemal trudno uwierzyć, że jeszcze niedawno panicznie się jej bała.

image

5 myśli nt. „Babysitter

  1. Akashiya

    Zwierzęta są niesamowite. Moja mama ma sunię, kundelek taki. Jak spędzałam z dzieciakami wakacje u niej, to ta psinka zachowywała się jakby maluchy były jej. Warczała, gdy ktoś hałasował, a one spały, a jak przebudzały się to pierwsza leciała. Tak samo na dworze, biegała od jednego do drugiego i pilnowała, żeby się nie zgubiły. :)

  2. lavinka

    Ze zwierząt domowych – ostatnio sprezentowano nam dwa świerszcze (znajomi hodują pająki) i te grają często małej do snu. Nadal uważam je za wstrętne robale, ale mi trochę lepiej, że robią za ekologiczną pozytywkę. Nie wyobrażam sobie teraz życia z jakimikolwiek zwierzętami, które wymagają karmienia i opieki. Nie wiem jakim cudem dajesz radę sama z małym dzieckiem i dwójką kotów. Szacun. Ja jak zostałam sama na dwa tygodnie (bez weekendów) to poprosiłam brata, by przyjechał, żeby za mnie sprzątał, gotował i robił zakupy. A mimo tego nadal nie było lekko…

    1. Luca Autor wpisu

      ale przeciez przy kotach nic nie trzeba robic, dwa razy dziennie zarcie wrzucic do miski i czasem kuwete sprzatnac. Tyle, ze chca byc głaskane i ciagle na nas wlaza :) Sprzatac i gotowac tez nie mam kiedy…

      1. lavinka

        ” dwa razy dziennie zarcie wrzucic do miski i czasem kuwete sprzatnac” – przyrównaj to do świerszczy, które zapominamy karmić(przypominamy sobie raz na kilka dni) i pewnie wreszcie nam z tego powodu zdechną. Ze zwierząt u nas w pokojach przeżywają tylko sukulenty i to tylko dlatego, że raz na miesiąc mi się przypomni, żeby je podlać(o palmy dba babcia Kluski i zastanawiam się czy któreś nie padną przez 3 tygodnie jej wyjazdu). Obawiam się, że koty by nam wyzdychały albo uciekły. Z drugiej strony psy wymagają więcej opieki, choćby spacery, więc kot na pewno przy dziecku opcją lepszą, jeśli trafi na odpowiedzialnych ludzi. BTW gdybym nie zapisywała każdego karmienia Kluski, pewnie też bym zapominała ją karmić. ;)

Możliwość komentowania jest wyłączona.