Nowy, szczęśliwy

Sylwestra spędziliśmy w domu, bo córka jeszcze za młoda na huczne imprezy. W ostatniej chwili zaprosiliśmy kilkoro znajomych, którzy nie mieli innych planów, ale ostatecznie wyszło tak, że byliśmy tylko we trójkę. Młoda przespała wszystkie hałasy (nie wiem, jak jej się to udało), a my tuż po północy otworzyliśmy bezalkoholowego szampana i wyszliśmy na balkon oglądać fajerwerki.

I w tym momencie poczułam nastrój Nowego Roku. Ludzie na ulicy krzyczeli z radości, niebo było jasne od kolorowych pióropuszy, z niektórych balkonów puszczano lampiony. Mieliśmy doskonały widok na ulicę w perspektywie i na fajerwerki puszczane na całej jej długości (na południu, bo na północy ulica nieco zakręca). Pięknie, głośno, kolorowo i wesoło. W tym wszystkim my, z naszymi dwoma kieliszkami, telefonem przy uchu (robił za elektroniczną nianię) i zimnymi ogniami. I z poczuciem, że miniony rok był wspaniały. Pełen sukcesów, dobrych ludzi, miłych niespodzianek, zrealizowanych planów i miłości w ilościach przerastających nawet mnie ;) Dobrze zaczęty i dobrze skończony.

Życzę Wam, żeby 2013 był dla Was co najmniej taki, jak dla mnie 2012. Sobie też tego życzę.

2 myśli nt. „Nowy, szczęśliwy

  1. MiSzA

    Nie pozostaje nic innego, jak tylko do takich życzeń się dołączyć.

    Zazdroszczę tych fajerwerków, bo u nas cisza była, jak w Ciechocinku o północy…

  2. Czeko

    Zazdroszczę Ci strasznie tego trzyosobowego sylwestra, pierwszego z własną, małą rodzinką :) Wydaje mi się, że musiał być milion razy lepszy niż witanie Nowego Roku 4 samotnych studentek na 300 osobowej klubowej imprezie ;) Chętnie bym się zamieniła!
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku :)

Możliwość komentowania jest wyłączona.