Młoda staruszka

Boli mnie WSZYSTKO. Łydki, kolana i uda. Plecy (ojezu, ale jak). Ręce, barki, nadgarstki. A najbardziej kostki nóg. Kostki bolą od kilku tygodni i w dodatku puchną. Nie pomaga wapń, witamina D ani spacery. Ani ruch, ani odpoczynek. Słowem – ogólna masakra.

Większość tych dolegliwości to zwykłe uroki macierzyństwa. Żałuję, że nie weszłam w nie z lepszą kondycją; niestety zawsze byłam raczej z tych drobnych i słabych. Z kostkami przejdę się chyba do lekarza, ale podejrzewam, że przejdzie samo. Za jakieś pięć lat ;)