Polityka prorodzinna my ass

Będąc na umowie o pracę i prowadząc jednocześnie działalność gospodarczą płaciłam do ZUS-u składkę zdrowotną, coś koło 250 zł. Pracodawca płacił za mnie zdrowotną i społeczną (tak, zdrowotna dwa razy, bo czemu nie, urzędy też za coś trzeba, prawda, stawiać).

Będąc na urlopie macierzyńskim i prowadząc jednocześnie działalność gospodarczą, również płaciłam składkę na ubezpieczenie zdrowotne. To, co poprzednio uiszczał pracodawca, płaciło za mnie państwo.

A będąc na wychowawczym i prowadząc działalność, muszę płacić obie składki sama. Blisko 1000 zł. Różnica jest taka, że teraz nie otrzymuję pensji ani zasiłku macierzyńskiego, zarabiam tylko tyle, ile mi się uda wieczorami. W ten sposób, mimo wszelkich starań i postanowień, muszę zawiesić firmę.

Wal się, przedsiębiorcza matko. Do fabryki albo, najlepiej, na utrzymanie męża, a nie robić zamach na tradycyjny model rodziny. A będziesz fikać, to za nogę do kaloryfera.

Oczywiście w kuchni.

2 myśli nt. „Polityka prorodzinna my ass

  1. synafia

    No niestety. Jedyny komentarz, jaki mi się ciśnie na klawiaturę, to ten, który zawarłaś w tytule. Reszta już byt niecenzuralna.

  2. R.B.

    Zawsze mówiłem,że w polsce tak zwana „reforma ubezpieczeń społecznych” powinna się zacząć od ciężarówki semtexu…

Możliwość komentowania jest wyłączona.