Kura domowa

Kurwa, nienawidzę tego pierdolnika, który mam w domu. O 18 zdjęłam pranie, położyłam na łóżku i do tej pory nie zdołałam go schować. Mój mąż położył się spać razem z praniem, gdyż należy ono do moich obowiązków. Jego jest zmywanie (czy pozmywał?). Wszędzie coś się wala, podłogi nie myte od miesiąca, okna od roku, nie żartuję.

Doskonale rozumiem, dlaczego wiele kobiet decyduje się rzucić pracę i zajmować domem. W tym syfie nie da się żyć. Kusi, cholernie kusi, pierdolnąć w cholerę robotę, pisanie, aerobiki sriki i raz wreszcie na zawsze opanować ten burdel.

Tymczasem wstałam od komputera o pierwszej z hakiem, po pracy za pieniądze i pracy nad książką, przerywanej trzema karmieniami, rozejrzałam się i szlag mnie trafił.

Mam tylko jedno dziecko, które jeszcze mało bałagani, partnerski układ i pracę w domu. Jak, pytam, jak funkcjonują inne rodziny? Bo nie potrafię sobie tego wyobrazić.

2 myśli nt. „Kura domowa

  1. synafia

    Z ogromnym trudem funkcjonuje moja. Mimo partnerskiego układu i częściowej pracy z domu. Z trudem, zgrzytem, w chaosie i niedoczasie.

    Porzuciłam marzenia o tym, że będzie dobrze, staram się zadowalać tym, że jest jako tako w dziedzinie „porządek i czystość w naszym domu”. Co nie znaczy, że szlag mnie nie trafia od czasu do czasu. Trafia, i to prosto między oczy ;)

    1. Luca Autor wpisu

      Miałam napisać, że przecież masz czysto, ale przypomniałem sobie, że specjalnie sprzątałaś ;-)

      Pewnie trzeba się z tym chaosem pogodzić i ja nawet na co dzień się godzę, tylko czasem spojrzę wokół siebie i uświadamiam sobie, co widzę. A ja naprawdę nie znoszę brudu :-\

Możliwość komentowania jest wyłączona.