Uczucia ambiwalentne

Uwielbiam mojego męża za czynny, partnerski udział w życiu domowym. Ale kiedyś zabiję go w afekcie za robienie tego po łebkach.

Zmywa, ale nie chowa czystych naczyń. Efekt? Nadal nie mam dostępu do czystego, bo jedną ręką (na drugiej niemowlę) nie wydłubię tej cholernej pokryweczki ze spodu przeczącej prawom grawitacji piramidy.

Chowa po śniadaniu chleb i masło, ale zostawia ser. Czyli i tak muszę sprzątać.

Zabierze z biurka pudełko z pastellą, ale krakersy i okruszki zostawi. Kaman, pudełeczko mogłam sobie sama zanieść, a sprzątanie okruszków wymaga dwóch wolnych rąk, ścierki i wizyty w umywalce potem.