Gdzie są moje okulary

Ze zdziwieniem patrzę dziś na świat, nieograniczony ramkami okularów. Do góry, w dół i na boki – wszędzie widzę. Dużo i z daleka. Z bliska gorzej, ale też co nieco; na przykład w lustrze widzę, że:
– nos mam bardzo długi
– wory pod oczami
– oczy w ogóle duże, lecz o dziwnym jakimś kształcie
– i tak jakoś strasznie dużo miejsca między policzkiem a okiem.

Wszystko to maskowały dotychczas okulary. Maskowały od dwudziestu kilku lat, stanowiąc dominujący akcent w mojej twarzy. Kochałam je za to, było nam razem bardzo dobrze, lecz teraz moja córka wciąż mi je zabiera i uznaliśmy, że w soczewkach kontaktowych będzie lepiej i bezpieczniej.

Cierpię.

Umiem się malować tylko pod okulary. Umiem czytać tylko w okularach. W soczewkach trudniej, nie mówiąc o pisaniu na komputerze. W ogóle, jak się okazuje – nie bardzo umiem patrzeć. Człowiek bez okularów musi się wysilić dużo bardziej, niż ten, co ma szkiełka. Na przykład nigdy dotąd nie miałam tak, że za każdym razem, gdy przenoszę wzrok na inny przedmiot, muszę się skupić chwilkę i mrugnąć, zanim dostroi mi się ostrość. Podobno każdy tak ma, a że soczewki kontaktowe bardzo nieznacznie zmieniają  naturalną optykę człowieka, to teraz mam tak i ja. W okularach nie miałam. Z czytaniem zaś jest ponoć tak, że okulary pomagają skupić obraz, który mamy przed nosem. Kontakty nie pomagają i tekst bardziej „pływa”. To znaczy mnie pływa, normalnemu człowiekowi pewnie nie, bo od dziecka umie czytać bez okularów.

I tak oto dwadzieścia parę lat protezowania rozleniwiło mnie i oduczyło normalnego patrzenia. Podobno się przyzwyczaję, ale może to potrwać nawet kilka tygodni. Poprzednim razem, jakieś 5-6 lat temu, nie przyzwyczaiłam się wcale. Źle widziałam w soczewkach i koniec. Może teraz będzie lepiej; dziś nie przeszkadzały mi, dopóki nie usiadłam do pisania.

W sumie najbardziej motywuje mnie myśl o ciemnych okularach. Kapelusz, ciemne okulary i szminka – z takim arsenałem kobieta może wszystko!

18 myśli nt. „Gdzie są moje okulary

  1. Eri

    Ja się poddałam po tygodniu. I zainwestowałam w okulary przeciwsłoneczne z korekcją ;-)

    1. Luca Autor wpisu

      No to pewnie za wcześnie się poddałaś, ale doskonale to rozumiem! Przeciwsłoneczne z korekcją rozważałam, ale ani to tanie, ani praktyczne, bo ja mam minus sześć w lewym oku i naprawdę muszę STALE mieć szybkę do patrzenia na świat, więc bym tak nimi ciągle żonglowała i zgubiła albo zepsuła na bank.

  2. Kerri

    Na co dzień noszę okulary, bo łatwiej je założyć i zdjąć ;) Soczewki na specjalne okazje, głównie na wakacjach, jak chcę pływać albo nosić okulary przeciwsłoneczne, ale czasem mam problem z ich założeniem i to mnie zniechęca. I jeszcze ten straszny moment przejścia z okularów na soczewki i odwrotnie, kręci mi się wtedy w głowie i muszę odczekać dobrych kilka chwil, aż wzrok się przestawi.
    Trudno jest mi sobie wyobrazić Ciebie bez okularów 8-) Świetnie wyglądasz w tych, które pamiętam. Ale w soczewkach pewnie też świetnie :)

    1. Luca Autor wpisu

      Mówią mi, że dobrze wyglądam w soczewkach, ale nie wierzę.

      Przypuszczam (mądra wiedzą z gabinetu okulistki), że właśnie te zmiany są problemem, bo jak na co dzień nosisz okulary, a soczewki tylko czasem, to z pewnością trudno Ci się przestawić :)

  3. orlinos

    Od lat nie noszę okularów – dziecięcy zez podleczył się na tyle dobrze, że w pewnym momencie nie było już takiej potrzeby. Przez długi czas czułem się gorzej niż nagi.

    Aha, i tak tylko dla potomności wspomnę, że jestem fanem Twojego nosa. No!

  4. wonderwoman

    jestem okularnikiem, ale w okularach chodzę jedynie wieczorami. od lat prawie dwudziestu- wyłącznie w soczewkach. i mam odwrotnie: okulary ciągle zjeżdżają, brudzą się same (myję ręce i wiadomo, że mam zachlapane okulary no!) i kątem oka nic nie widzę (bo nie ma szybki).
    soczewki kocham miłością wierną i stałą :)
    (a teraz mam zapalenie spojówek i muszę w okularach. jak można chodzić w pełnym słońcu w okularach? da się?!)

    1. Luca Autor wpisu

      No da się, jak się to robi całe życie. Tylko w górach czasem zakładałam ciemne, ale wtedy musiałam zdjąć korekcyjne i nic nie widziałam, nic.

      1. Irbis

        Dość nieoczekiwanie (był to tzw. „gratis”) dostałem wielkie okulary przeciwsłoneczne. Dość paskudne, pewnie żadna kobieta by nie wzięłą. Ale dają się założyć NA moje zwykłe okulary. Sprawdziło się na rowerze, pewnie i w górach było by O.K.

        1. Kerri

          Kupiłam sobie przeciwsłoneczne nakładki na okulary, trochę głupio to wygląda, ale z daleka nie razi jakoś mocno, trzeba tylko dobrać wielkość i kształt. Są dobre do czytania w słońcu, do prowadzenia samochodu, w miarę wystarczają na rower i na spacery. Minus taki, że nie osłaniają oczu po bokach i od góry, bo oprawki okularów optycznych nie mają takiego kształtu jak sportowe, niemniej jako półśrodek to daje radę. Można na głowę czapkę z daszkiem albo kapelusz i jest OK :)

  5. Alquana

    Gdyby mieli mi zabrać okulary, to byłoby mi okropnie smutno! Tak jak Ty bardzo się lubię w okularach, bez nich czuję się jak ktoś inny. A z soczewek nosiłam do tej pory tylko kolorowe – śmieszna sprawa widzieć cały czas obwódkę wokoł pola widzenia ;D

  6. Żabrołak

    Apropos ‚skupiania się’ -> każdy tak ma, w okularach też. Tylko mózg pamiętał inną geometrię i potrafił przewidywać, naumie się i szkieł. I z każdą zmianą szybciej się będzie przestawiać.

    Jeszcze trzeba trochę na głowę uważać bo jak się z bliska mija twarzą jakiś kant drzwi na przykład to w okularach ów kant jest bardzo w innym miejscu niż w soczewkach. I czasem boli. Tylko w momentach zakłopotania nie ma co zrobić z rękami, bo soczewek się nie poprawia ani nie przeciera :>

  7. YaaL

    Po czym można błyskawicznie rozpoznać osobę, która właśnie wymieniła okulary na soczewki? Patrząc na cokolwiek, obraca w tym kierunku całą głowę, zamiast spojrzeć pod kątem – bo okulary przyzwyczaiły, że ostro jest tylko na wprost.

    Odczuwalną tego konsekwencją jest ból oczu (a konkretnie rozleniwionych mięśni poruszających gałką oczną).

    Mój optometrysta przy pierwszych soczewkach zapisał mi gimnastykę: podczas mycia zębów robimy po 5 powtórzeń patrzenia (bez poruszania głową!) najdalej jak dasz radę w górę/dół, 5 w lewo/prawo, 5 na czubek nosa/w dal. Od drugiego dnia po 10. Kiedy dziesiątki nie są już odczuwalne jako wysiłek (kilka dni to potrwa), zwiększamy liczbę powtórzeń do 20 i kontynuujemy jeszcze przez jakiś tydzień.

    BTW drugim moim głównym powodem przejścia na soczewki był fakt, że mam sporą różnicę wady i nawet „cienkie” szkła były wyraźnie różne (plastiki grubsze, szkła cięższe po jednej stronie) i przekrzywiały mi się na nosie, a wizualnie miałam jedno oko bardziej…

    Zmiany geometrii w tej chwili praktycznie nie zauważam, zabawny był wieczór w okularach po pierwszym dniu z soczewkami – ekran komputera wydawał się wklęsły (: – ale to minęło.

    1. Luca Autor wpisu

      Też mam sporą różnicę i wyraźnie bardziej czuję tę silniejszą soczewkę :/
      Nie wiem, czy obracam głowę, ale na pewno usiłuję poprawiać sobie na nosie nieistniejące okulary. To dopiero musi zabawnie wyglądać.

      Ćwiczenia niezłe, dzięki!

      1. YaaL

        Za kilka dni przestaniesz, musi się powieka przyzwyczaić – wtedy będziesz czuła tylko wtedy, jak założysz soczewkę na lewą stronę (:

    2. Żabrołak

      Btw sensowny optyk potrafi zamówić i oprawić szkła różnej mocy a tej samej grubości (cieńsze się ‚nadkłada’). A przynajmniej tak twierdzi ten który powtarzalnie wykonuje dla mnie te okulary co to ‚ich się nie robi’.

  8. D.

    Miałam trzy podejścia do soczewek (różnych typów), za każdym razem mimo pedantycznej higieny kończyło się brodawkowym zapaleniem spojówek i wypadaniem połowy rzęs.

    Ostatecznie stwierdziłam, że daję sobie spokój – widać to nie dla mnie.
    Lubię swoje okulary i nerdowski look :)

Możliwość komentowania jest wyłączona.