Świat zza krat

Osiatkowaliśmy balkon. Mówiono mi, że takiej siatki prawie nie widać. Niestety, widać, i to jak. Zamiast balkonu mamy teraz sporą klatkę, wygląda to dość groteskowo, w dodatku nie można sąsiadom podać piwa przez balkon, co dotychczas zdarzało nam się praktykować.

Ale.

Czymże są te niedogodności w obliczu faktu, że nareszcie można wietrzyć? A jak zdobędę jakiś stół, to będzie też można jadać na balkonie, co bardzo lubię. A jak posprzątam, to Licho będzie mogło też tam przesiadywać. Czyli w sumie na plus, nie?