Miesięczne archiwum: Sierpień 2013

Nieładnie

Chudnę. Nie jem. Nie bardzo mam czas szykować sobie posiłki. To znaczy jem śniadanie i obiadokolację, a pośrodku jakieś tam kawałki marchewki albo jabłka, które szykuję Lichu. Dawniej to by mi spokojnie wystarczyło, ale teraz nie wystarcza.

Raz na jakiś czas zauważam nowy szczegół w swoim wyglądzie: sterczące kości ramion, wystające biodra, coraz cieńsze ręce. Do kompletu brzuch, który nie doszedł do siebie, mięśniom przydałoby się sporo pracy, skórze także. 5 kg temu wyglądało to całkiem OK, ale gdy schudłam, już nie wygląda. I robi się tak, że nie lubię już przyglądać się sobie w lustrze. Bez lustra też nie bardzo.

Jeśli kusi Was, by skomentować, napiszcie po prostu, jak Waszym zdaniem mogę zadbać o dietę. Ograniczenia są takie: naprawdę całkiem nie mam czasu & nie mogę jeść w ciągu dnia nic, czego nie dałabym niemowlęciu (jogurty smakowe/z cukrem/z niewiadomoczym, przekąski, batony, bakalie, ciastka).

Ducha wyzionę, a odpocznę

Pływałam w zimnym morzu, skakałam przez fale, jadłam ryby z kutra, mięso z grilla, lody i gofry, leżałam na piasku, piłam Specjala, chodziłam po molo w sukience w paski i wielkim kapeluszu. Wszytko w trzy dni. Wróciłam bardzo zmęczona! Ten cały plażing jest naprawdę wyczerpujący.

Było bombowo.

Pierdolę, idę do Szwecji.

Pierdolę, idę do Szwecji.

Summer, don’t go

Skontaktowałam wczoraj, że jest sierpień, ostatni miesiąc lata (a ja jeszcze nie miałam wakacji). I że koniec sierpnia to już u nas właściwie jesień, mniej słońca, chłodno. A ja nie chcę, dla mnie lato dopiero się zaczyna i pragnę, by trwało jeszcze, a najlepiej, żeby trwało zawsze.

Ku dobremu

No więc zrobiłam tak:

– uprosiłam ukochanego, aby zwiększył ilość wykonywanych prac domowych na niekorzyść gry na komputerze
– zatrudniliśmy panią sprzątającą, o matko, jakie to jest DOBRO!
– oraz zrezygnowałam z części pracy zawodowej.

Bogatsi od tego nie będziemy, o nie. W każdym razie nie w pieniądz. Ale zamiast pieniądza wykwita uśmiech, cichnie zaś niemiłe słowo. Jeszcze nie całkiem, nie do końca, ale czuję ulgę. A za moment poczuje ją także moja rodzina oraz dalsze otoczenie.

I będzie dobrze.

Blue relax

Spędziłyśmy z córą dzień za miastem, głównie przesiadując gołkiem w przydomowym basenie. Boże, ależ odpoczęłam przez te kilka godzin. Woda, chłodne pokoje w domu, trawniki w cieniu starych drzew, boski obiad by S., który jest czarodziejem w kuchni. Moje dziecko w wodzie śmiało się jak dzikie, zaraźliwie i głośno. Cały ten straszny upał, który dokuczał wczoraj w mieście, zupełnie nas ominął. Dopiero wieczorem wróciłyśmy do parnego, dusznego mieszkania i noc była ciężka. Ale wciąż czuję błogi relaks po wczoraj, nogi mnie bolą od pływania, za to głowę mam czystą i spokojną.

547474_694997057180392_221911085_n

1001724_694997253847039_916772568_n

1157713_694997170513714_1180269446_n