Ku dobremu

No więc zrobiłam tak:

– uprosiłam ukochanego, aby zwiększył ilość wykonywanych prac domowych na niekorzyść gry na komputerze
– zatrudniliśmy panią sprzątającą, o matko, jakie to jest DOBRO!
– oraz zrezygnowałam z części pracy zawodowej.

Bogatsi od tego nie będziemy, o nie. W każdym razie nie w pieniądz. Ale zamiast pieniądza wykwita uśmiech, cichnie zaś niemiłe słowo. Jeszcze nie całkiem, nie do końca, ale czuję ulgę. A za moment poczuje ją także moja rodzina oraz dalsze otoczenie.

I będzie dobrze.

3 myśli nt. „Ku dobremu

    1. Luca Autor wpisu

      Długo myślałam, co i gdzie uszczknąć po trochu, żeby zyskać paczuszkę wolnego czasu. I okazało się, że tu ciut, tam ciut i jednak się da.

Możliwość komentowania jest wyłączona.