Nieładnie

Chudnę. Nie jem. Nie bardzo mam czas szykować sobie posiłki. To znaczy jem śniadanie i obiadokolację, a pośrodku jakieś tam kawałki marchewki albo jabłka, które szykuję Lichu. Dawniej to by mi spokojnie wystarczyło, ale teraz nie wystarcza.

Raz na jakiś czas zauważam nowy szczegół w swoim wyglądzie: sterczące kości ramion, wystające biodra, coraz cieńsze ręce. Do kompletu brzuch, który nie doszedł do siebie, mięśniom przydałoby się sporo pracy, skórze także. 5 kg temu wyglądało to całkiem OK, ale gdy schudłam, już nie wygląda. I robi się tak, że nie lubię już przyglądać się sobie w lustrze. Bez lustra też nie bardzo.

Jeśli kusi Was, by skomentować, napiszcie po prostu, jak Waszym zdaniem mogę zadbać o dietę. Ograniczenia są takie: naprawdę całkiem nie mam czasu & nie mogę jeść w ciągu dnia nic, czego nie dałabym niemowlęciu (jogurty smakowe/z cukrem/z niewiadomoczym, przekąski, batony, bakalie, ciastka).

16 myśli nt. „Nieładnie

  1. Kerri

    Podobno najbardziej tyje się od węglowodanów. Nie tylko słodyczy, ja słodyczy prawie nie jem, a nie mogę schudnąć :/ chleb, ziemniaki, makaron i dodatki do tego, pizze, zapiekanki, żółty ser i wędliny – wszystko, co lubię, i czego nie powinnam jeść. Od podjadania jabłek i marchewek na pewno nie przytyjesz, btw nie jesz z pośpiechu czy także nie masz apetytu/nie czujesz głodu? (głupio brzmi, ale jakże chętnie bym się z Tobą zamieniła na kilka tygodni!)

  2. Iza

    Blender i szejki? można szybko przygotwać. Maślanka/kefir/tłuste mleko (może w ramach spaceru do mlekomatu) + owoce, które kupujesz dla Licha. Można się nawet pokusić o wrzucenie surowych jaj (po wyparzeniu skorupki ofc) żeby podnieść wartość odżywczą. Możesz szybko zrobić dzbanek i popijać w ciągu dnia. Dosyp do tego trochę płatków owsianych, a będzie bardziej syte… to taka najzdrowsza rzecz instant, która mi przyszła do glowy

  3. Iza

    albo przy okazji robienia śniadania nasyp do miseczki płatki owsiane, zalej ciepłą wodą i zostaw, potem podczas szykowania owoców dla Małej dosyp trochę do platków, dodaj twarogu i posiłek jest. A jak dosypiesz płatki midgałów to więcej kcal wpadnie.

  4. Irbis

    Fakt – od podjadania marchewek nie utyjesz. Więcej: to Ci nie wystarcza na resztę dnia. Niektórzy by nawet tyli od tego, Ty nie – tak masz i już.
    Co poradzić? Trudne. Widzę jedną radykalną drogę. Małą przestawiać na „dorosłe” jedzenie. I jecie obiadek razem.
    I obie się robicie bardziej okrąglutkie :-)

    1. siostra

      Kija je praktycznie dorosłe jedzenie. Ale raczej warzywa niż tłuste mięso. Luka – a może dało by się raz na kilka dni zrobić duża porcję np.sosu do makaronu i potem w czasie posiłku Lili szybki makaron z dodatkiem?

      1. Luca Autor wpisu

        Dziś, gdy Lila jadła warzywa, ja chciałam zjeść resztkę wczorajszego spaghetti. Zgadnij, kto zjadł większość? ;)

    2. Luca Autor wpisu

      Irbis – lila.lluca.pl – tu będziesz na bieżąco z Lichem, także z tym, co i jak jada. Od samego początku stołujemy się razem i wszystkie posiłki mamy wspólne. Problem w tym, że dieta dla niemowlęcia w gruncie rzeczy nie całkiem się pokrywa z idealną dieta dla karmiącej matki z niedowagą.

      1. Irbis

        I to właśnie miałem na myśli. Dieta akceptowalna dla małej, a równocześnie właściwa dla Ciebie.
        To się chyba da wyśrodkować, przy obecnych zwyczajach żywienia dzieci?

  5. kamunda

    Pytanie co jesz na śniadanie, jesli kanapki zamień je na mieszankę płatków owsianych, zytnich, orkiszowych do tego słonecznik, dynia,zurawina, łyżka miodu i jogurt naturalny, to doda energii, jak dodasz orzechy doda i kalorii, ogranicz kawe do jednej dziennie w zamian pij wode/herbate ew sok który sama zrobisz z warzyw i owoców.
    Ktoś wcześniej mówił żebyś przestawiła Lili na dorosłe jedzenie i jadła z nim wspólny obiad, to nie taki zły pomysł o ile już można tak zrobić.
    Właczyła bym do menu o ile nie jestes wegetarianką różne rodzaje mięsa, cielęcina, wołowina,z droboiu nie tylko kurczak i indyk ale też bardziej tłusta ale przepyszna kaczka czy gęś, a do tego poza warzywami kasza, makaron, ryż, ziemniaki co lubisz.
    A najważniejsze ciesz sie z jedzenia i nie zapominaj o nim;-)

    1. Luca Autor wpisu

      Kamuda – Lila je to samo, co my odkąd skończyła 5.5 miesiąca :) Tylko że wspólne posiłki wykluczają własnie na przykład orzechy, bakalie i sporo innych rzeczy, ponieważ panuje u nas zasada, że dziecko ma prawo do tego, co na stole (nie ma własnego menu). A na wiele rzeczy jest za mała albo sa to po prostu rzeczy przetworzone, dosładzane (np. duży owocowy jogurt pitny – ja chętnie, ale jej nie mogę dać). Mięsa jemy sporo, białego i czerwonego.

      Ja mam za sobą – pisałam tu niedawno – epizod z liczeniem codziennie do 2500 kalorii, ale teraz mam mniej czasu plus te ograniczenia, o których mówię wyżej, i to jest naprawdę trudne. Znam te różne sztuczki na dodanie kalorii do diety, ale co z tego, jak średnio moge je zastosować?

      Czyli znów: kluczowe jest znalezienie czasu…

  6. Luca Autor wpisu

    Widzicie, to chodzi głównie o to, że nie mam kiedy szykowac wartościowych posiłków. Jeden dziennie – dajemy radę (obiadokolacja dla nas i małej). A poza tym jestem skazana na gotowe przekąski, lecz większości kalorycznych przekąsek nie mogę jeść, poniewaz nie mogę ich dac dziecku. Taka mała pułapka BLW, o której nikt nie mówi ;)

  7. Alquana

    No neistety, musisz zacząć jeść/podjadać coś, czego Lila nie je, bo potrzebujesz więcej i inaczej niż ona. Zrób porcję i postaw poza jej zasięgiem, najlepiej takie pijalne, żeby można było łykać w wolnych chwilach – dobrze powinny się sprawdzać gęste zupy zabielane śmietaną, na przykład. Takich rzeczy można zrobić większą porcję w jednej z nielicznych wolnych chwil i podpijać.

    Bo poza tym to już niestety, zamawianie posiłków tylko mi do głowy przyhodzi.

    1. Luca Autor wpisu

      Zupy do picia to jest jakiś pomysł, albo takie szejki, jak Iza powyżej pisała. Rosołek jakiś może. Pod rozwagę. Dzięki!

      1. Alquana

        Tylko na litość, nie rób z tego wyświrów – mrozone warzywa by Hortex, gotujesz na kostce, doprawiasz, miksujesz. Dobre, zdrowe. Tłusty rosołek (z wbitym żółtkiem, mnią) też dobry.

        (swoją drogą, mam kolejny powód do zgrzytania zębami po powrocie z Londynu, tam smacznych, pożywnych gotowych posiłków, od gęstych zup po przeróżne makarony i mięsa z ryżem były całe szafy w marketach, grzejesz i masz. A u nas bida.)

Możliwość komentowania jest wyłączona.