.

TAK BARDZO NIE DAJĘ RADY. Chleb – do wyrzucenia, bo zachciało mi się upiec inny niż zawsze. Omal nie podpaliłam mieszkania, bo zasnęłam mając garnek na kuchence. Garnek też do wyrzucenia i coś mi mówi, że jednak nie mam obiadu na jutro. Dziecko poobijane, bo nie nadążam łapać. Nawet własny kot mnie podrapał. Zdaje się też, że ostatnio porządnie kąpałam się przedwczoraj. Pointy nie będzie.

Jedna myśl nt. „.

Możliwość komentowania jest wyłączona.