Fitness

Teoria jest taka, że ćwiczę trzy razy w tygodniu. Dwa razy z Lichem i raz bez (ach, relaks, spokojny prysznic po zajęciach, czas tylko dla mnie!).

W praktyce w zeszłym tygodniu we wtorek nie mogłam ćwiczyć, w czwartek Licho zaspało, w sobotę owszem, byłam. W tym – we wtorek znów drzemka wypadła o złej porze, w czwartek byłam, a dziś odwołali moje samotne, cudowne, sobotnie zajęcia z powodu małej ilości chętnych.

Foch.