Miesięczne archiwum: Październik 2013

„Ślad” Kicked Rotator – płyta z moimi tekstami

Pierwszy tekst specjalnie z myślą o tym albumie powstał prawie trzy lata temu, po pewnej wyprawie w góry. Pierwsza myśl o mojej współpracy z Jankiem Olszakiem – dużo dawniej, na pewnej imprezie. W sumie to nie wierzę, że wreszcie się udało.

Po tych trzech latach patrzę na projekt trochę jak na ciekawy eksperyment, ale nie da się ukryć, że mam sentyment do wszystkich tych tekstów. To kawał mojego życia, kilka ważnych historii, bardzo dużo ze mnie.

Nie byłoby płyty bez jej twórców, to oczywiste, ale nie byłoby jej także bez pewnego wyjazdu w Tatry z A. Po powrocie usiadłam w parku, wyciągnęłam zeszyt i napisałam z marszu dwa kawałki. Od tego czasu nauczyłam się pisać piosenki, nagrałam jedną (marzenie z młodości!), wspólnie z sąsiadami stworzyłam kolejne i poszłam daleko do przodu, ale cały czas czekałam, czekałam, czekałam na „Ślad”.

I oto wreszcie jest, bierzcie, jeśli chcecie.
Na Bandcampie.
Albo na Groovesharku.

Amanda again

Tyle rzeczy się we mnie kłębi, o których chcę mówić, ale wolę pomilczeć. Wszystko dobrze, bardzo dobrze, tylko po każdym dobrym weekendzie zostaje bałagan, prawda? Kiedyś założyłabym w autobusie albo na spacerze słuchawki na uszy i głośno słuchała muzyki, obracając ją w głowie razem z całą, wirującą resztą. Kiedyś walnęłabym flaszkę wina, bo najlepsze pod bigos.

Na szczęście jest jeszcze Amanda.

Tookah

Zachwyciłam się, zupełnie nagle, albumem Emiliany Torrini, którą dotąd znałam tylko z hitu „Jungle Drum”.

Płyta „Tookah” jest w zupełnie innym stylu, poetyczna, tajemnicza, szepcząca. Słucham jej dużo i inspiruję się.

I sporo myślę o górach.

Na dwa kolejne weekendy zostaję sama, bo Cain rozbija się po konferencjach. Pewnie, że zjada mnie zazdrość, też bym się tu i ówdzie porozbijała. I obawa, jak ja sobie, biedactwo, poradzę sama.

Poza tym? Poza tym czuję się dobrze. Nie liczę kalorii, nie patrzę na wagę, lepiej śpię, bo córka śpi lepiej. Mam doskonały humor i czuję się świetnie. Znalazłam sposób, żeby więcej jeść, ćwiczę, gdy chcę, rozważam jogę, mam dużo nowych pomysłów. Zawsze jesienią mam dużo nowych pomysłów, a jesień jest w tym roku piękna.

Te pomysły zasną na zimę, bo już niedługo zrobi się szaro i melatoninka jak mi przyłoży, to się nogami nakryję. Ale to nic nie szkodzi, wróci wiosna, baronowo, a z nią i moje Plany.

Zaniedbaniem

Mało mnie tutaj, a więcej tam, bo po pierwsze – taki etap w życiu, a po drugie –  nie mam wiele czasu. I gdy już siadam wieczorem do komputera, to albo pracuję, albo się odmóżdżam. Czytam też mniej, nawet komiksy czekają na swoją kolej. Właściwie to głównie gram w taką grę na komórce, w której się przesuwa kamyczki.

Ale generalnie jest dobrze, musk mam na swoim miejscu i robię dużo ciekawych rzeczy, toteż nie musicie się martwić, że odpieluszkowe zapalenie tegoż organu uniemożliwia mi pisanie :)

Pani Joanno

Moja mama pożyczyła kiedyś „Lesia”  Joanny Chmielewskiej przyjaciółce, ostrzegając: „Tylko nie czytaj w tramwaju!”.

Przyjaciółka wsiadła do tramwaju na pętli, do odjazdu był z kwadrans i oczywiście nie posłuchała – wyjęła książkę i się zaczęło:
– Hi… hihi… pfff… HAHAHAHA!

Jakiś facet, który siedział z tyłu wagonu, nie wytrzymał, wstał, podszedł, złapał za książkę, spojrzał na okładkę i wykrzyknął z nagłym zrozumieniem:
– Aaa, „Lesio”!

Pani Joanno, dzięki za moje 20 lat z hakiem dobrego czytania. Mam nadzieję, że pije Pani właśnie wino z Alicją i obie, znów młode, zaśmiewacie się do łez.

Ale kasę oddał

Napiszę Wam, bo to taka historia, że szkoda ją schować do szuflady. Otóż, jak niektórzy wiedzą, mam bardzo przystojnego sąsiada, którego lubię. No i ten sąsiad był nam winien niedużą kwotę, o której Cain mu wczoraj przypomniał. „Wyślij Lucę, niech mnie zwindykuje” – usłyszał w odpowiedzi.

No kurde, znacie mnie, ja nie zwindykuję przystojnego sąsiada? Skompletowałam sobie strój dziewczyny gangstera: mini, kapelusz, biały kołnierzyk, pończochy (tak, to był ich ostatni występ), szpilki, nawet, kurczę, kolczyki w kształcie pistoletów, co mi je Elpanda kupił w USA. Wykułam sobie tekst na blachę. Wchodzę. Sukienka podwija mi się powyżej pończoch, kapelusz ocienia twarz, kołyszę się na tych obcasach. Idę. Powoli. Macie to? Obniżonym głosem mówię, że możemy tę sprawę załatwić łagodnie albo brutalnie, ale im szybciej załatwimy, tym mniej będzie bolało. „Daj mi znać, którą wersję wolisz”, rzucam.

Wychodzę.

Powoli.

A on?

Nie zgadniecie, co zrobił. A może zgadliście na początku, to wtedy punkt dla Was.

On właśnie grał w LoL-a i ledwo mnie zauważył. Kurtyna