Ale kasę oddał

Napiszę Wam, bo to taka historia, że szkoda ją schować do szuflady. Otóż, jak niektórzy wiedzą, mam bardzo przystojnego sąsiada, którego lubię. No i ten sąsiad był nam winien niedużą kwotę, o której Cain mu wczoraj przypomniał. „Wyślij Lucę, niech mnie zwindykuje” – usłyszał w odpowiedzi.

No kurde, znacie mnie, ja nie zwindykuję przystojnego sąsiada? Skompletowałam sobie strój dziewczyny gangstera: mini, kapelusz, biały kołnierzyk, pończochy (tak, to był ich ostatni występ), szpilki, nawet, kurczę, kolczyki w kształcie pistoletów, co mi je Elpanda kupił w USA. Wykułam sobie tekst na blachę. Wchodzę. Sukienka podwija mi się powyżej pończoch, kapelusz ocienia twarz, kołyszę się na tych obcasach. Idę. Powoli. Macie to? Obniżonym głosem mówię, że możemy tę sprawę załatwić łagodnie albo brutalnie, ale im szybciej załatwimy, tym mniej będzie bolało. „Daj mi znać, którą wersję wolisz”, rzucam.

Wychodzę.

Powoli.

A on?

Nie zgadniecie, co zrobił. A może zgadliście na początku, to wtedy punkt dla Was.

On właśnie grał w LoL-a i ledwo mnie zauważył. Kurtyna

Jedna myśl nt. „Ale kasę oddał

Możliwość komentowania jest wyłączona.