Tookah

Zachwyciłam się, zupełnie nagle, albumem Emiliany Torrini, którą dotąd znałam tylko z hitu „Jungle Drum”.

Płyta „Tookah” jest w zupełnie innym stylu, poetyczna, tajemnicza, szepcząca. Słucham jej dużo i inspiruję się.

I sporo myślę o górach.

Na dwa kolejne weekendy zostaję sama, bo Cain rozbija się po konferencjach. Pewnie, że zjada mnie zazdrość, też bym się tu i ówdzie porozbijała. I obawa, jak ja sobie, biedactwo, poradzę sama.

Poza tym? Poza tym czuję się dobrze. Nie liczę kalorii, nie patrzę na wagę, lepiej śpię, bo córka śpi lepiej. Mam doskonały humor i czuję się świetnie. Znalazłam sposób, żeby więcej jeść, ćwiczę, gdy chcę, rozważam jogę, mam dużo nowych pomysłów. Zawsze jesienią mam dużo nowych pomysłów, a jesień jest w tym roku piękna.

Te pomysły zasną na zimę, bo już niedługo zrobi się szaro i melatoninka jak mi przyłoży, to się nogami nakryję. Ale to nic nie szkodzi, wróci wiosna, baronowo, a z nią i moje Plany.