W blokach startowych

Odłożyłam prawo jazdy na potem, zimą, wiosną, nie wiem. Potem. Teraz jestem zajęta.

Zrobiłam milion badań, a każde zdawało się ostatnie (mam jeszcze dwa skierowania, na wypadek, gdybym nie urodziła na przykład jutro).

Kupiłam gaziki, podkłady, pieluchy. Uprałam ubranka. Uprasowałam stertę tetry.

Kąty wysprzątane, książki ustawione na nowym – starym regale, podłogi umyte, w zamrażarce obiady na czarną godzinę.

Na lodówce plan porodu i kartka dla sąsiadów, żeby nie wzywali policji.

W nocy nie mogę spać. Wiercę się, niepokoję, gdzieś się śpieszę. Wciąż mi niewygodnie, duszno, źle. W dzień jestem ciągle senna. I głodna.

Z jednej strony chciałabym już urodzić, z drugiej przeraża mnie myśl o kolejnych, nieprzespanych nocach, tym razem z dwójką dzieci.

5 myśli nt. „W blokach startowych

  1. Kasz

    Trzymam kciuki za dobre, spokojne rozwiązanie całkowicie zgodnie z planem :) Wiem, że my swoje, życie swoje, ale i tak trzymam kciuki :) Będzie dobrze!

  2. Topsy Turvy

    Co do badań, to ja pierdzielę. Mam juz dość, ręce mam jak narkomanka. Ale absolutnie najgorsza była ta glukoza, o Panie! Muliło mnie pół dnia.

    Obawy mam podobne, więc rozumiem. Z dwójką to już nie tak hop-siup, ale coś czuję, że damy sobie świetnie radę.:) Nie ma takiej sytuacji, w której by się człowiek nie znalazł i nie poradził sobie. Nikt nie mówi, że łatwo będzie, początki bywają straszne. Ale kurcze, damy radę!

    I rozwiązanie szybkie, sprawne, niemal bezbolesne, co nie?;)

  3. Olga

    Trzymam kciuki Za Wasza całą czwórkę – Zdrowia, pomyślności, przespanych w miarę nocy i cierpliwości dla rodziców i dzieci;)

    Szczęśliwego rozwiązania, jesteś dzielna!!

Możliwość komentowania jest wyłączona.