Zen

W Urlach, na wakacjach, poznaliśmy faceta, który zamelinował się tam z trójką dzieci na całe lato. W sumie biegało ich tam więc, razem z naszymi, siedmioro, bo jeszcze sąsiedzi z drugiej strony. Chyba, że ktoś wpadł w gości, to więcej. No i wracamy któregoś dnia ze spaceru, na trawniku całe to tałatajstwo lata, wrzeszczy, jeździ na rowerze, wspina się na drzewa, nosi małe dzieci na rękach, grzebie w ziemi i tak dalej. A pośrodku tego wszystkiego, w klasycznej pozycji lotosu, jak na obrazkach, siedzi facet i medytuje.

W medytacji chodzi podobno o bycie Tu i Teraz. No więc ja wyznam, że czuję moje Tu i Teraz każdą, mać, komórką ciała, zwłaszcza, gdy dwoje dzieci się po tym ciele wspina. Ale obrazek był bardzo ładny (pozdrawiam Maćka). Przy czym, zaznaczam, NIKT PO MEDYTUJĄCYM NIE ŁAZIŁ.

Jedna myśl nt. „Zen

  1. Akashiya Viv

    Hahah, to dotyczy tylko mężczyzn, oni mogą siedzieć i nic nie robić. Kobiety muszą być uwieszone miłością, czy to medytują, czy nie. ;)

Możliwość komentowania jest wyłączona.