Postanowienie poprawy (welcome back)

Rok później, jak można wnosić z tytułu, po raz kolejny postanawiam regularnie pisać blogaska. Za chińskiego boga nie wiem, jakim cudem, ale spróbuję, próbować zawsze warto, prawda?

Rok później nie mam już, oczywiście i na szczęście, nogi w gipsie, a że Facebook pokazuje mi przypomnienia, to doceniam tę odmianę każdego dnia. Koza rabina na maksa, razem z tą drugą, czyli – że dzieci są już starsze, kumate, bawią się razem, a w dodatku jedno ma nianię, a drugie chodzi do przedszkola. Daje mi to fantastyczne cztery godziny dziennie (jeśli wszystko pójdzie dobrze), które mogę spędzić na przykład na pracy.

Piękna sprawa.

Tak więc ogólnie to u mnie bajkowo, moi drodzy. Żyję w bańce z miłości (nihil novi), smarków, wolontariatu, kocich kłaków i wegańskich kaw. Zwłaszcza kaw. Cain nadal ze mną wytrzymuje. Licho nadal kompulsywnie maluje. Kniaź umie śpiewać „Let it go” w sześciu językach (ja tylko w dwóch i pół). Nadal napierdalam na fejsie tysiąc razy dziennie, co tłumaczy, dlaczego tutaj rzadko. Ale że zasadniczo uwielbiam mówić o sobie, a monolog to moja ulubiona forma literacka, jest szansa, że dotrzymam postanowienia i trochę się tutaj powyżywam.

To jak, jesteście tu w ogóle? ;)

15039709_1478502805496476_955332046252680886_o

2 myśli nt. „Postanowienie poprawy (welcome back)

Możliwość komentowania jest wyłączona.