Archiwa kategorii: wycieczki

Blue relax

Spędziłyśmy z córą dzień za miastem, głównie przesiadując gołkiem w przydomowym basenie. Boże, ależ odpoczęłam przez te kilka godzin. Woda, chłodne pokoje w domu, trawniki w cieniu starych drzew, boski obiad by S., który jest czarodziejem w kuchni. Moje dziecko w wodzie śmiało się jak dzikie, zaraźliwie i głośno. Cały ten straszny upał, który dokuczał wczoraj w mieście, zupełnie nas ominął. Dopiero wieczorem wróciłyśmy do parnego, dusznego mieszkania i noc była ciężka. Ale wciąż czuję błogi relaks po wczoraj, nogi mnie bolą od pływania, za to głowę mam czystą i spokojną.

547474_694997057180392_221911085_n

1001724_694997253847039_916772568_n

1157713_694997170513714_1180269446_n

Pociąg wiezie mnie w nowy niepokój

Czy już mówiłam, że kocham wyjeżdżać? Mówiłam, ale nie rozumiecie. Gdyby mi powiedziano, że już nigdy nigdzie nie pojadę, zaczęłabym się rozglądać za sznurem i hakiem. Jeśli ktoś koniecznie chciałby mnie poderwać, niech po prostu wsadzi mnie w jakiś środek lokomocji i gdzieś zawiezie. 8 punktów na 10 gwarantowane od razu.

Jeśli dacie mi do wyboru całe życie w jednym miejscu u boku mężczyzny, o którym marzę i samotne życie pełne wycieczek, wybiorę to drugie. („Gonią cię Niemcy z wilkami, co robisz?” Wyjeżdżam.) Jeśli zamkniecie granice miasta, umrę. Wierzę w to.

Wyjazdy są konieczne, żeby oddychać. To nie muszą zawsze być góry, choć je kocham najbardziej. Ważny jest ruch, zmiana miejsca, ważna jest ucieczka, samotność, a także to, że w podróży skupiam się na zupełnie innych, bardziej elementarnych sprawach. Ważne są nowe widoki, inne powietrze, twarze, budynki, panoramy.

Wyjazdy są konieczne także dlatego, że w końcu się wraca.

Ale to już zupełnie inna historia.

Nowe hobby: geocaching.

Geocaching to zabawa terenowo-internetowa. Polega – w uproszczeniu – na ukrywaniu w terenie tak zwanych skrzynek, które inni uczestnicy zabawy mogą następnie odnajdywać na podstawie współrzędnych i różnych podpowiedzi. W niektórych znajdują się geokrety, czyli najczęściej małe zabawki, zarejestrowane w internecie i wędrujące od skrzynki do skrzynki po całej Polsce i nie tylko. Kiedy zarejestrowaliśmy się na polskiej stronie opencaching.pl, okazało się, że w promieniu kilkuset metrów od naszego domu jest kilka takich skrzynek, a kolejne gęsto rozmieszczone w całym mieście, także w miejscach, gdzie często bywamy.

Właśnie weszłam na tę stronę i wsiąkłam na pół godziny, zamiast pisać. Ale już wróciłam. Skrzynki są różne różniste i prócz tradycyjnych bywają mobilne, wirtualne lub wymagające rozwiązania zagadki. Czasem trzeba się po nie wybrać w nocy, kopać w ziemi, wchodzić do piwnic lub spełniać dodatkowe warunki, jak na przykład kupienie dzieciom podwieczorku albo zaśpiewanie piosenki przy pomniku Osieckiej. A czasem wystarczy przejść obok kawałka ściany i niepostrzeżenie wyjąć z dziury malutki pojemniczek. W każdym razie zabawa jest przednia, satysfakcja ogromna, a i korzyści intelektualne są, bo zazwyczaj skrzynki umieszcza się w miejscach z jakiegoś powodu ważnych lub ciekawych.  Już mam pomysł na parę własnych, ale zaczekam, aż nam jakaś znacząca liczba znalezionych stuknie ;)

W zabawę wciągnął mnie Harry, który też odkrył ją niedawno.