Archiwa tagu: Amanda

Praha 2.0, czyli ostatni romantyczny wypad we dwoje

Dziewięć godzin w pociągu to oczywiście nie jest bułka z masłem nawet dla „normalnego” człowieka, a co dopiero dla ciężarówki. Ale daliśmy radę i w sobotę wieczorem wylądowaliśmy w czeskiej Pradze. Najtrudniejsze okazało się wyjście z dworca ;P Potem już poszło gładko, choć pod górkę. Hostel zarezerwowała nam Izu i uprzedziła, że nie mówimy po czesku. Nie było to najmniejszym problemem, bo cała obsługa swobodnie porozumiewała się po angielsku. Ja, o dziwo, zmuszona okolicznościami też się bez problemu porozumiewałam i od tego momentu stałam się lingwistycznym przewodnikiem wycieczki. Znajomość angielskiego nie jest jednak w Czechach szczególnie powszechna, więc w knajpach mówiłam przedziwną mieszanką czeskiego, polskiego i angielskiego. Jakimś cudem wszędzie udało nam się zamówić mniej więcej to, o co nam chodziło – tylko raz dostałam małe ziemniaczane kluseczki z boczkiem, które na podstawie menu wydawały mi się pierogami z kozim serem. Znaczy ser też tam był, gdzieś pod tą sutą okrasą.

Przewodnikiem geograficznym został Cain. Świadomi cen roamingu danych przygotowaliśmy – znaczy Cain przygotował – zawczasu mapę z zaznaczonymi kluczowymi punktami (tu śpimy, tu jemy śniadanie, tu odbieramy bilety, tu balujemy na koncercie), żeby nie korzystać z aplikacji mapowych. Sama zginęłabym z tą mapką sto razy, bo bez kompasu nigdy nie wiem, jak strony mapy mają się do stron świata. Bardzo było miło w chwilach zmęczenia pozwolić się zaprowadzić za łapkę prosto do ciepłego pokoju. Poza prowadzaniem mnie za łapkę mój mąż robił dużo zdjęć i testował ciemne piwa w kolejnych knajpach. Wśród czeskich wygrał (ponownie) Kozel, ale przebija go Belgijski Leffe. Ja skusiłam się na jakieś bezalkoholowe – było ohydne. Prócz tego obżeraliśmy się smażonym serem i innymi niezdrowymi rzeczami, udzieliwszy sobie weekendowej dyspensy od diety.

Koncert Amandy Palmer był niesamowity. Znalazłam sobie miłe miejsce na galerii, blisko sceny, gdzie mogłam siedzieć na podłodze i nikt mnie nie deptał. Cain cykał foty jedna za drugą (wszystkie nieostre), a ja chłonęłam show. Młoda troszkę się przestraszyła hałasu, ale dała radę, zapewne oszołomiona endorfinami matki.

Wróciliśmy we wtorek i po jednym dniu pracy z przyjemnością celebrujemy długi weekend. Ja z tym większą, że od poniedziałku przechodzę całkowicie w tryb pracy zdalnej. Dziś w planach kolejna sesja zdjęciowa Brzucha, a w ogóle mnóstwo spotkań, imprez i zobowiązań – ale nie mam ciśnienia. Tyję. Puchnę. Odpoczywam.

W oczekiwaniu na śniadanie

Uff, bilety odebrane

Słońce wyszło!

Stary, daj łyka

Odjazd

An unrescuable schizo

there’s no end to the love you can give
when you change your point of view to underfoot
very good
you may be flat but you’re breathing

and there’s no doubt he’s at home in his room
probably watching porn of you from the fall
it’s last call

and you’re the last one leaving
and you thought you could change the world
by opening your legs
well it isn’t very hard
try kicking them instead
and you thought you could change his mind
by changing your perfume to the kind his mother wore
o god delilah why?
i never met a more impossible girl….

in this same bar where you slammed down your hand
and said “Amanda, i’m in love”
no you’re not
you’re just a sucker for the ones who use you
and it doesn’t matter what i say or do
the stupid bastard’s gonna have his way with you…

you’re an unrescuable schizo
or else you’re on the rag
if you take him back
i’m gonna lose my nerve
i never met a more impossible girl….
i never met a more impossible girl….

at four o’clock he got off
and you called up
“i’m down at denny’s on route one
and you won’t guess what he’s done”
is that a fact delilah?
larry tap let you in through the back
and use his calling card again
for a quick hand of gin

you are impossible, delilah: the princess of denial
and after 7 years in advertising you are none the wiser

you’re an unrescuable schizo
or else you’re on the rag
cause if you take him back
i’m gonna lose my nerve
he’s gonna beat you like a pillow
you schizos never learn
and if you take him home
you’ll get what you deserve

so don’t cry delilah
you’re still alive delilah
you need a ride delilah?
let’s see how fast this thing can go

(Dresden Dolls „Delilah”)

Nuta na dziś

when i was six years old my sister alyson
asked for a stove for her birthday
a miniature one you could actually cook with
and my mom was nice and she bought one

alyson needed a reason to bake something
barged in my room and she grabbed me
she said:
„i made a cake and we’re going next door
to sam weinstein’s and you’re getting married”

the cake was burned
it tasted gross
she made me kiss him
on the mouth

now i am 33
unmarried happily
no plans in life and i’m planning to keep it that way
i do kissing with only one mission
do you like to kiss? then you have my permission

and i have already spent too much time
doing things i didn’t want to
so if i just want to make out all the time
you can bet your black ass that i’m going to

when i was nine i was kind of a loser
the kids in my class didn’t like me
melanie chow was the meanest of all
and my mom made me go to her party

nobody talked to me i sat there quietly
drawing with crayons on a napkin
a picture of melanie skewered with a pitchfork
her legs getting eaten by lions

the cake was good
i took some home
i had a party
in my room

now i have friends and i’m not such a loser
but i go to bars all alone and i sit there
and order red wine and i write and i like being alone around people
yes that’s how i like it

and i’ve already spent too much time
doing things i didn’t want to
so if i wanna sit here and write and drink wine
you can bet your black ass that i’m going to

yes i come here often
sure i’ll have another one
yes i come here often
sure i’ll have another one
but i don’t have to talk to you

when i was 17 i was a blowjob queen
picking up tips from the masters
i was so busy perfecting my art i was clueless to what they were after
now i’m still a blowjob queen (far more selectively)
i don’t make love now to make people love me
but i don’t mind sharing my gift with the planet
we’re all gonna die and a blowjob’s fantastic

and

when i was 25 i was a rock star
but it didn’t pay too well i had to strip on the side
of the road to get ready for shows and the cars driving by
baby they’d never know
what a bargain they’d gotten
and if i’m forgotten
i’m perfectly happy with all that has happened
and i still get laughed at but it doesn’t bother me
i’m just so glad to hear laughter around me

and i’ve already spent too much time
doing things i didn’t want to

so if i want to drink alone dressed like a pirate
or look like a dyke
or wear high heels and lipstick
or hide in a convent
or try to be mayor
or marry a writer
smoke crack and slash tires
make jokes you don’t like
or paint ducks and retire

YOU CAN BET YOUR BLACK ASS THAT I’M GOING TO