Archiwa tagu: dialogi

Fototerapia

Najczęściej rekomendowaną metodą na sezonowe zaburzenia nastroju jest fototerapia. Opowiadam siostrze, jak powinno się stosować fototerapię w domu:

Ja: – Taką lampę najlepiej jest włączać codziennie rano, najlepiej po ośmiu godzinach snu.
Siostra, mama trójki, w śmiech: – I pewnie jeszcze nieprzerwanego?
Ja: – No wiadomo. I potem, uważasz, włączasz ją na dwie godziny, które, jeśli dobrze zrozumiałam, też jeszcze śpisz.
Siostra w śmiech przez łzy. Ja również.

Po 10 godzinach snu codziennie to ja, proszę Państwa, nie mam żadnej depresji.

Takie tam pogaduchy

Time warp

Ja: – Jak ci się udaje codziennie rano wyjść z domu, kiedy ten kot cię łapie za nogi i płacze?
Kain: – Robię time warp co rano. Skok w lewo, krok w prawo, a potem kręcę biodrami i kot odpada.

Złote życie kawalera

Duszak: – Zobacz, ile tu stoi alkoholu.  Mieszkam sam, czasem wpadnie ktoś i robimy jedną butelkę, powiedzmy na czterech. Ale każdy przynosi jedną ze sobą.

Jakże mi przykro

Ja: – On mnie nie lubi.
D.: – Nie, on cię po prostu nie trybi. Burzysz jego idealną, szowinistyczną wizję świata.

Katzen

– A kotom nie nalałaś wina?
– Wiesz, za to można dostać karę. Grzywnę. Za znęcanie się nad zwierzętami.
– E tam, znęcanie się to dopiero, jak będą miały kaca.

Dieta. Za jakie grzechy?

Po wielu próbach i badaniach mój lekarz ginekolog uznał, że nie mam problemów ginekologicznych, tylko gastryczne i zalecił dietę. Mam się, przede wszystkim, odżywiać regularnie. Już to widzę, z moim nieregularnym trybem życia, wstawaniem o różnych porach (od 7 do 12), głównym posiłkiem wieczorem (też różnie, między 18 a 23) i zmiennymi godzinami pracy. Nie narzekam, lubię swój tryb życia, za to nie lubię myśleć o tym, że oto nadejszła pora posiłku i niech się wali, ja muszę spożyć swoje płatki lub gotowane warzywa.

Mam też unikać niektórych produktów, między innymi pieczywa. Ja nie wiem, co to za pomysł walnięty, nie jeść chleba. Lubię chleb.

Ogólnie trochę mnie to przeraża, ale zaraz ruszę googlać za jadłospisem idealnym dla moich wnętrzności. Podobno po jakichś dwóch miesiącach takiej zabawy będzie wiadomo, czy to pomaga. No, jeśli ma mnie przestać ciągle boleć brzuch i okolice, to może warto. Ale lepiej trzymajcie kciuki za moją, ha ha, wytrwałość i cierpliwość.

Aha, zaproponował mi też leki psychotropowe (na PMS i na dyskomfort) oraz zasugerował, iż nie mam w sobie wewnętrznej zgody na… jakby to elegancko ująć… radości małżeństwa. Podobno na to wyglądam.

I jeszcze taki dialog mieliśmy (jedna wizyta i tyle szczęścia):
– Panie doktorze, a czy ten lek może reagować z alkoholem?
– Tak: można zwrócić.
Nie o takiej reakcji myślałam, ale dzięki za informację ;)

Marudna

On: – O, fuj, spray na komary?
Ja: – No przykro mi, mój drogi, będę śmierdzieć, ale za to będę mniej marudna.
On: – Popsikaj się jeszcze trochę.

Jaki sklep, taki Żywiec

Zasłyszane wczoraj w sklepie monopolowym:

Pan: – I jeszcze mały Żywiec Zdrój.
Sprzedawczyni: – Nie mam małych. Tylko duże.
Pan: – Szkoda, no ale niech będzie duży.

Po chwili:

Pan: – Ale kochana, ja chciałem wodę Żywiec! Nie piwo!

Ludzie od kultury

Panda: – Tak myślę, że jak jeszcze cię na jakąś wystawę czy inne teatry zaciągnę, ukulturzę, obtańczę, to mąż już będzie w domu na gotowe czekał.
Ja: – On mnie nie zabiera.
Panda: – No właśnie. Ma od tego ludzi. Pięknie się urządził skubany ;>