Archiwa tagu: kolczyki

Może przestanę gubić kolczyki

Moja kolekcja kolczyków liczy ponad 80 par i o dziwo szybciej ich przybywa, niż ubywa. Ale ubywa też dość szybko, bo strasznie je gubię. To prawdziwa zmora, bo potrafię posiać ukochane egzemplarze w najdziwniejszych okolicznościach. Najbardziej zimą, kiedy człowiek bez przerwy zakłada i zdejmuje szalik, czapkę, golf, i te kolczyki mają sto okazji, żeby wypaść. W efekcie zimą ograniczam się – z wielkim żalem – do tych, które są zapinane i nie mają zwyczaju się odpinać, ale mam ich niewiele i cierpię.

Pozostałe staram się zapina gumowymi zatyczkami, ale to nie zawsze pomaga,  można zgubić i zatyczkę, i kolczyk. Poza tym nie zawsze pamiętam i z tego powodu niedawno zgubiłam kolczyk z kotkiem, otrzymany zaledwie tego popołudnia od Izu. Prawdopodobnie, jak ostatnia kretynka, wytarłam go w kurtkę mojego towarzysza (nigdy więcej przytulania w nocnym autobusie). Strasznie się sama na siebie rozzłościłam i postanowiłam, że KONIEC. Następnego dnia Kain na moją prośbę kupił na Allegro zatyczki do kolczyków. 9 opakowań, w sumie na 225 par. Nie sądzę, żebym kiedyś miała aż tyle, ale pasowało mu do równego rachunku ;-)

Dziś przyszły i nanizałam po jednej zatyczce na każdy posiadany kolczyk. Żadnego więcej nerwowego przekładania tuz przed wyjściem z jednej pary na drugą, zapominania albo machania ręką, że już nie mam czasu i może nie zgubię! Teraz każda para kolczyków zaopatrzona jest w gumowe zabezpieczenie, które wprawdzie nie chroni w stu procentach, ale jednak znacznie zmniejsza ryzyko wpadki. Znaczy wypadki.

Czego i Wam życzę.

Kolczyki z kotami

Ponieważ wpis będzie dokładnie o tym, co w tytule, osoby nie zainteresowane kolczykami niech się czują ostrzeżone. Jeszcze można zamknąć stronę.

Kolczyki to mój mały pierdolec. Kupuję je gdzie popadnie i staram się pamiętać, skąd mam którą parę. W ten sposób moja korkowa tablica z kolczykami zawiera ponad 50 historii, które przypominam sobie, kiedy wybieram biżuterię odpowiednią na dany dzień. Oczywiście są kolczyki, które noszę często i takie, które trochę dyskryminuję – ale historie są równe.

Te z kotami stanowią crème de la crème, ulubioną, osobną kategorię. Na razie niezbyt liczną, ale tym bardziej cenną ;)

Drewniane koty dostałam od Agnieszki, z którą kiedyś pracowałam. Wzruszyły mnie, bo nie spodziewałam się prezentu, a także dlatego, że ogromnie mi się spodobały. Jeden z nich zaginął pewnego miłego wieczoru w „Bla-Bla” i od tego czasu drugi wisi na kołeczku dla samotnych kolczyków. Z Agnieszką nie utrzymujemy regularnego kontaktu, ale wciąż bardzo ją lubię :)

Metalowe kolczyki z kotem na kominie przywiozła mi Izu z Czech, z pewnego sklepu w Pradze, który jest rajem dla kolczykowych wariatek, choć zarazem piekiełkiem dla portfeli. Izu, Praha, kolczyki i koty – czego chcieć więcej? :)

Czerwone kotki kupiłam w Krakowie, w mojej ulubionej bramie na Floriańskiej. Musze się przyznać, że nie pamiętam, za którą wizytą i w czyim – jeśli czyimkolwiek – towarzystwie.

Turkusowe za to pamiętam doskonale. Kupiłam je w maju, zaraz po odprowadzeniu na pociąg Fileta, która podobne – tylko czarne – miała w uszach. Kiedy we wspomnianej bramie zobaczyłam te, nie wahałam się długo, choć A. namawiał mnie na wielkie, żółte słoneczniki.

Te zaś zrobiła dla mnie Bluszczyk, stawiając mnie trochę przed faktem dokonanym: „-Zobacz, jakie mam dla Ciebie kolczyki.” „-Biorę!” Bluszczyk robi dużo różnych cudeniek i za każdym razem, kiedy się spotykamy i ma je przy sobie, coś mi przypada do gustu i zmienia właściciela. Zwłaszcza te kotki i jeszcze jedne kolczyki z dzwoneczkami przypominają mi o niej regularnie.

Białe koty na czarnym tle dostałam od Josha. Od dawna wiedział, że chcę takie, wytropił je i przyniósł mi pewnego dnia. Nosze je często, choć pewnie jesień i zimę spędzą na ścianie, bo źle znoszą wilgoć.

Kolczyki z Chat Noir kupiłam zaś na zeszłorocznym Woodstocku w miejsce nabytych poprzedniego dnia i natychmiast zgubionych (też z kotem, czarnym na białym tle). Zaopatrzyłam się tam również w skórzaną torbę z tym samym motywem. W torbie zepsuło się zapięcie, ale kolczyki są szklane, bardzo trwałe i  na pewno jeszcze długo mi posłużą. O ile nie zgubię ;)